Aktualności

Wizyta Świętego Mikołaja

Kuba razem ze swoimi braćmi, zaraz rano odkrył worek z prezentami od Świętego Mikołaja. Niestety w tym roku Mikołaj zostawił bardzo surowy list, rózgę i tylko jeden preznet - puszkę coca coli. List wszystko wyjaśniał - cała trójka, Kuba również, narozrabiali tak bardzo, że innych prezentów nie dostana. Szkoda. 

Ale po południu okazało się, że Święty razem z reniferami, zrobił jeszcze jeden kursik nad Sosnowcem i odwiedził jeszcze szkołę Kuby. W wielkim worku znalazł się jeszcze jeden prezent dla Kuby - duży pluszowy piesek. Z nazwaniem go mieliśmy duży kłopot, bo Kubie żadne proponowane imię się nie podobało. Z pomoca przyszli przyjaciele. Imię "POMPON" zaproponowała Kasia.

Wyniki wreszcie dobre

Wyniki kontrolne - zrobione. Konsultacja lekarska - zaliczona.
Wynik - zaordynowane leczenie było słuszne i przyniosło dobry efekt. Eonzynofile spadły do wartości 4, czyli normy. Uff, czekanie na wyniki trochę nas stresowało.

Konkurs recytatorski

24 listopada w Szkole Podstawowej nr 42 odbywał się III Regionalny Konkurs Recytatorsko-Plastyczny poezji ks. Jana Twardowskiego. Kuba był honorowym gościem konkursu i trzymał kciuki za wszystkich uczestników.

Dzień Pluszowego Misia

25 listopada jest Dniem Pluszowego Misia. Kuba, z powodu choroby, nie mógł uczestniczyć w zabawach w szkole, ale postanowił w domu zadbać o świętowanie. Ubrał się z bluzę z wizerunkiem misia i więcej niż zwykle czasu poświęcił swojemu pluszakowi.

Nowe orzeczenie znów na 3 lata

16 lat to dla Kuby urodziny szczególne. Od tego momentu posiada już orzeczenie o stopniu niepełnosprawności, a w przypadku składania wniosków o kartę parkingową, czy legitymację osoby niepełnosprawnej musi występować o nią jako wnioskodawca i podpisywać się sam. Nie zrobi tego jednak, bo choć potrafi rozpoznać litery, nie umie ich poskładać w słowa, a napisać samodzielnie potrafi tylko kreski i koślawe koła. Nasza komisja orzekająca o stopniu niepełnosprawności, która odbyła się tydzień temu, nie trwała zbyt długo. Pan doktor, z którym spotkaliśmy się po raz pierwszy, był wyrozumiały, zapoznał się z dokumentacją, chwilę porozmawiał i podziękował. Z panią psycholog spotykamy się za każdym razem, więc nawet nas kojarzyła. Wypisała stosowne rubryczki, sprawdziła co trzeba i po pół godzinie mieliśmy za sobą komisję. Dziś, przed chwilą odebrałam nowe orzeczenie Kuby. Liczyłam na co najmniej 5 lat. Komisja orzekła, że Kuba jest niepełnosprawny w stopniu znacznym, przysługuje mu karta parkingowa, stała opieka osoby trzeciej, wsparcie środowiskowe i zaopatrzenie w przedmioty ortopedyczne. NA 3 LATA! To już nasze piąte orzeczenie. I teraz pytanie: czy szanowna komisja jest tak optymistyczna, że liczy na to, że Kuba nie mówiący, kiepsko chodzący, śliniący się i wpadający w furię, bo mama prosi, żeby umył ręce za te trzy lata będzie normalny, czy też jest po prostu głupia? Jest też taka możliwość, że muszą mieć pracę... Tylko dlaczego kosztem mojego czasu i przynoszenia ciągle nowych papierów?